Zbudować poczucie bezpieczeństwa

Nie jest tajemnicą, że kochane mądrze dziecko radzi sobie w życiu łatwiej. Tak samo jak to, że maluch, który doświadcza bezwarunkowej akceptacji jest lepiej przygotowany, by stawić czoła codziennym problemom. Z drugiej strony jednak jest coś jeszcze: wychowanie poprzez dawanie dobrego przykładu z jednej strony oraz z drugiej poprzez uczenie dziecka zasad funkcjonowania w społeczeństwie. Dziecko, które ma wyznaczone granice, poczucie, czego wolno, a czego nie, czuje się bezpiecznie i spokojnie. Błędem jest propagowane przez niektóre współczesne nurty obarczanie dziecka odpowiedzialnością za codzienne wybory, wynikające z pozbawienia je granic, niestosowanie zakazów i nakazów.

Niezdecydowanie rodzica ma ścisłe przełożenie w zachowaniu dziecka. Ze strony rodzica może wynikać z obawy, że dziecko będzie mniej kochać rodzica wymagającego (w świecie, gdzie wymaga się coraz mniej), z własnej niepewności i zagubienia, czy z braku czasu. Tymczasem początkowo prostsze przyzwolenie na to, by dziecko robiło, co chce (czy by nie ograniczać mu swobody poznawania świata- jak to w niektórych kręgach się ładnie nazywa) ma zazwyczaj zgubny dla dziecka i rodzica skutek.

Dziecko pozbawione granic to dziecko pozornie rozpieszczone, ale tak naprawdę zagubione, bez oparcia w rodzicach i w samym sobie. Takie dziecko w przedszkolu będzie radzić sobie gorzej od rówieśników.

Poczucie bezpieczeństwa buduje też konsekwencja. Konsekwencja to nie surowość. Poprzez konsekwencję pokazujemy dziecku, że w niestałym i pełnym zaskakujących sytuacji świecie jest przystań, która mimo zewnętrznych burzy, huraganów, nie zmienia się. To przystań, w której zawsze można się schronić.

Konsekwencja to wbrew temu, co się sądzi: przyzwolenie na wyjątki. Rolą rodziców jest każdorazowa ocena sytuacji. Liczy się kontekst i konkretne warunki. Jedną z największych zalet, jakie może posiadać rodzic jest elastyczność.